WANDERLUST

pexels-photo-91993

No i znowu mnie dopadło. Opowiem Wam dzisiaj o chorobie, która moim zdaniem jest raczej nieuleczalna.

Męczące uczucie, że jest się w jednym miejscu zbyt długo. Nieodparta potrzeba doświadczenia czegoś nowego, zobaczenia nowych miejsc, poznania nowych ludzi, spojrzenia na świat i siebie z innej perspektywy.  Nałogowe przeglądanie stron z relacjami niesamowitych osób odwiedzających jeszcze bardziej niesamowite zakątki świata. Chęć przeżycia po raz kolejny tych wyjątkowych emocji, które towarzyszą Ci za każdym razem, gdy podróżujesz. Wewnętrzne przekonanie, że długo tak nie dasz rady i musisz się wyrwać, by odzyskać spokój ducha.

Dlatego wcześniej czy później, skracasz swoje męki i jedziesz. Czasem bliżej, czasem dalej, ale najważniejsze by ruszyć, gdziekolwiek. Znowu czujesz, że żyjesz. Oddychasz pełną piersią ze świecącymi z podekscytowania oczami oglądając świat dookoła. W głębi duszy przybijając sobie mentalną piątkę, że ten wyjazd to była świetna decyzja. To są momenty, kiedy najbardziej kochasz swoje życie.

Obserwujesz otoczenie, chłoniesz widoki, które nieraz zapierają Ci dech w piersi. Przez ten czas w ciągu jednego dnia doświadczasz więcej niż normalnie przez miesiąc; nowe potrawy, sporty, wydarzenia, miejsca, język. Poznajesz inspirujących ludzi, ich niesamowite historie. Nieraz zaskakują Cię takimi prostymi aktami życzliwości, pozytywnym nastawieniem, otwartością. Robisz zdjęcia, dużo zdjęć, żeby móc potem wspominać i zadręczać niezwykle entuzjastycznymi opowiadaniami rodzinę i przyjaciół.

Gubisz się i odnajdujesz. Czasem odnajdujesz po prostu właściwą drogę do hostelu, innym razem cząstkę siebie, o której wcześniej nie miałeś pojęcia. Może być to nowe spojrzenie na świat, nowy cel, nowe refleksje i przemyślenia. Dzięki temu wszystkiemu wracasz bogatszy i jest to wartość, której nie kupisz za żadne pieniądze.

No, ale właśnie wracasz. Jednak to nie znaczy, że Ci przechodzi, bo apetyt rośnie w miarę jedzenia, a w tym wypadku jeżdżenia. W domu dopada Cię depresja, przez kilka dni po powrocie nie wiesz co ze sobą zrobić, odbijasz się od ściany do ściany, wspominając, opowiadając każdemu kto ma siłę słuchać o swoich przeżyciach, przeglądając zdjęcia, słuchając muzyki, która już na zawsze będzie Ci się kojarzyć właśnie z tą podróżą. Jednak potem wracasz do codziennego życia, z tyłu głowy obmyślając kolejną podróż i powoli zaczynając zbierać pieniądze na bilet.

Bo tak jak napisałam, wanderlust to nieuleczalna choroba. Jednak nawet jeśli ktoś kiedyś wymyśli na to lekarstwo, nie zamierzam go zażyć.

About Monika Grabowska

Hej! Ale super, że jesteś. Ja mam na imię Monika i obecnie mieszkam oraz studiuję psychologię w Krakowie. Lubię podróże, koncerty, festiwale, języki, picie kawy oraz czekoladę w każdej postaci. Nie lubię monotonii i stania w jednym miejscu. Dlaczego Precious Mistakes? Bo wierzę, że wyciąganie czegoś cennego z popełnianych błędów to nie tylko pusty frazes. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na tyle długo, by samemu się przekonać dlaczego.

  • ­­­

    Ale rzeczy piszesz, trochę mnie przerażają, trochę zazdroszczę. Serio inspirujące, a trzeba ci wiedzieć, że nie mówię tego o losowym motywacyjnym bełkocie.
    Twoja odwaga by mi się przydała, ale spokoju ducha i cieszenia się codziennością nie oddam za nic.