ŻYJ I POZWÓL ŻYĆ INNYM TAK JAK CHCĄ

william-white-37151

Jestem za wolnością, czyli jak podaje jedna z definicji słownikowych: możliwością podejmowania decyzji zgodnie z własną wolą. Niby każdy jest wolny, a w trakcie obecnej sytuacji politycznej kraju, coraz więcej z nas o to aktywnie walczy. Mają miejsce protesty, manifestacje, ludzie korzystają z prawa do wyrażania własnego zdania. I świetnie, jak najbardziej to popieram, tylko czemu boli nas, gdy tę wolność z góry, często w kluczowych sprawach próbuje się nam odebrać, a na co dzień sami z jeszcze większą częstotliwością niż politycy odbieramy ją innym?

Nie godzimy się z poglądami innych. Nie podoba nam się jeśli ktoś ma odmienną wizję życia. Nie lubimy, gdy popełnia błędy, nie lubimy też, gdy tych błędów nie popełnia ktoś wcale. Komentujemy, opiniujemy, gdy nikt nas o zdanie nie prosi. Gdy jedyne, czego oczekuje od Ciebie dana osoba, to nawet nie akceptacja, a święty spokój.

Gdzie się kończy wolność? Tam gdzie zaczyna się krzywda drugiego człowieka. Do momentu, gdy przez działania lub ich brak żadna żywa istota nie cierpi, jestem zdania, żeby pozwolić żyć każdemu po swojemu.

Nie usłyszycie natomiast ode mnie jakże popularnej rady: nie oceniaj. Taka nasza natura i po to między innymi mamy mózgi, by dokonywały oceny. I to nie jest nic złego. Niejednokrotnie szybka ocena pozwala uniknąć niebezpieczeństwa, albo wręcz przeciwnie pozwala nam zwrócić uwagę na kogoś interesującego. Tak samo jak nie jest złe to, że się z kimś możemy nie zgadzać, że czyjś wygląd może nam nie pasować, albo jeden z tekstów na tym blogu nie przypadnie komuś do gustu.

Gorzej, gdy nasze opinie zamieniają się w aktywne, siejące negatywną energię działania. Nie zgadzasz się z czymś, coś Ci się nie spodoba – okej, takie Twoje prawo, ale nie daje Ci to przyzwolenia na obrażanie drugiej osoby. Wierzcie mi tę energię, którą zużywacie na sianie nienawiści można spożytkować dużo bardziej pozytywnie, z pożytkiem nie tylko dla tych, których atak ominie, ale również dla Was.

I wracamy tym samym do sedna całego tekstu: żyj i pozwól żyć innym, tak jak chcą. Zaakceptuj, że każdy jest inny i możecie mieć kompletnie różne wizje na świat, życie czy chociażby nawet styl ubierania.

To jest najpiękniejsze, wszyscy jesteśmy tak bardzo różni, ale jednocześnie podobni. Każdy z nas pragnie akceptacji. Każdego jak twardy, by nie był można zranić. Każdy z nas chce po prostu żyć. Po swojemu.

To chyba nie jest proszenie o zbyt wiele, prawda?